Trzy zachowania mężczyzn, które wyprowadzają kobiety z równowagi ;)

mad-womanMężczyźni!

Puchy marne!

Ile Was trzeba cenić,

ten tylko się dowie,

kto z Wami obcował

                                                                                                    i… nie zwariował! ;)

Pozwoliwszy sobie na tę swobodną inspirację Mickiewiczem, stworzyłam krótki utwór liryczny, mający na celu ukazanie tego, jak trudnym jest obcowanie z płcią przeciwną. Bo, choć kochamy Was mężczyźni, to pewne Wasze zachowania potrafią nas doprowadzić do takiego poziomu szaleństwa, kiedy to przeuroczych, niemal anielskich istot, zamieniamy się w warczące pitbulle gotowe rozszarpać Was na milion kawałków.

Trzy zachowania mężczyzn, które wyprowadzają kobiety z równowagi

Umówmy się – tych zachowań jest więcej. Skupiłam się jedynie na trzech, które, moim zdaniem, powtarzają się najczęściej i które występują w niemal każdym związku.

1. Oglądają się za niemal każdą atrakcyjną kobietą na ulicy

Oglądają. To fakt nie podlegający żadnej dyskusji. Pół biedy, jeśli tego nie widzimy („czego oczy nie widzą…”). Gorzej jednak, kiedy idziemy z naszym mężczyzną przez miasto, nagle mijamy seksowną blondynkę w stroju „ojejku, zapomniałam spódniczki”, a wzrok naszego towarzysza wyostrza się, ślipki zaczynają błyszczeć jak dwa świetliki w ciemną noc,  a on ODWRACA ZA NIĄ GŁOWĘ. Znacie to, prawda? Tego, co ma ochotę wówczas zrobić niemal każda kobieta, opisywać szczegółowo nie trzeba. Najpierw pojawia się to małe ukłucie w serduszku, które po sekundzie zaczyna zamieniać się w gniew, a od niego tylko krok od złapania blondyny za kudły i wytarzania jej na najbliższym trawniku (mocno wzbogaconym psim nawozem w postaci kupy). Faceta zaś najczęściej karze się adekwatną do występku karą – fochem królewskim.

Tymczasem, o czym trąbią wszelkie publikacje psychologiczne, takie zachowanie mężczyzn jest naturalne i bezwarunkowe. Podobnie jak picie piwa i drapanie się po jajkach. No nic na nie chłop nie poradzi. ;) Co więcej – oglądanie się za innymi kobietami nie wpływa negatywnie na uczucia do swojej kobiety i absolutnie nie oznacza, że mężczyzna stracił zainteresowanie nami. Ogląda się za pięknymi kobietami, bo tak go ukształtowała natura, ale dopóki nie podąży za żadną z nich – możemy spać spokojnie. I traktować to jego zachowanie z dużym dystansem. Wszak, przyznajmy się otwarcie, same też odwróciłybyśmy wzrok za nim (KLIK).

2. Flirtują z innymi kobietami

Jesteście kobietami. W związku z tym, czy to w pracy, czy podczas zakupów/wizycie w warsztacie samochodowym/urzędzie spotykacie na swojej drodze mężczyzn, którzy z Wami flirtują. A to rzucą uśmiechem. To komplement miły powiedzą. Nawiążą luźną pogawędkę, podczas której dają znać, że jesteście dla nich atrakcyjne. No właśnie! Tymi mężczyznami są nasi mężczyźni! Mój, Twój, mąż Twojej siostry i nawet czyjś dziadek Kazik! Oni wszyscy flirtują. Oczywiście, rzadko robią to przy nas (no chyba, że trafił nam się mężczyzna na tyle szalony, że się odważy), ale robią to regularnie. I regularnie nas tym wkurzają, bo – bądźmy szczere – żadna z nas nie lubi, gdy nasz mężczyzna adoruje inne baby.

A tu też niespodzianka! Bo, według Zbigniewa Lwa Starowicza, takie zachowania mężczyzn są najczęściej zupełnie niegroźne i – co więcej – doskonale wpływają na funkcjonowanie mężczyzny w związku z nami. Serio. Podobno mężczyzna, któremu uda się delikatnie poflirtować z inną kobietą, staje się pewny siebie, doceniony, umocniony w przekonaniu, że nadal jest atrakcyjny, a tym samym szczęśliwszy. I najważniejsze! Przekonany nadal o swojej wyjątkowości nie ma potrzeby szukania nowej kobiety i wdawania się w romanse.

3. Oglądają pornosy

Wiem. To temat szalenie drażliwy. I pewnie część z Was od razu zapewni: „Nie! Mój (tu wstawiamy odpowiednie imię) nigdy nie ogląda(ł) tych świństw!!!”. No cóż, badania wskazują, że ze świecą szukać mężczyzny, któremu obce są filmy pornograficzne (nie licząc tych, którym obca jest cywilizacja – plemię Indian na terenie Vale do Javari w Amazonii).  I często być może nawet nie wiesz, jakie tajemnice skrywa jego laptop lub telefon. Często bowiem plik z napisem „tabele przychodów i rozchodów excel” może zawierać duuużo więcej niż nudne tabelki. ;)

Prześledziłam fora internetowe. Niektóre kobiety oglądanie filmów porno traktują nawet w kategoriach zdrady i gotowe są pognać swego niegodziwca z domu, a jego odzież wszelką polać obficie benzyną i podpalić. Część nawet to robi. Zdanie seksuologów w tej kwestii nie jest jednoznaczne. Oglądanie filmów porno samo w sobie nie stanowi wielkiego niebezpieczeństwa. Pod warunkiem, że nie staje się uzależnieniem, którego konsekwencją jest zupełny brak zainteresowania seksem w naturalnej formie. Jeśli jednak mężczyzna zainteresowanie posiada, a Ty nie masz powodów do narzekania, to pornosy mogą być zupełnie nieszkodliwe (a nawet dopomóc mężczyźnie przy wzbogacaniu Waszego życia seksualnego). Faceci mają bowiem bowiem ogromną ciekawość „tych rzeczy” i lubią czasem robić złe rzeczy (podglądanie). Zatem, cycata Helga z niemieckiego pornosa nie stanowi dla Ciebie najmniejszej konkurencji. Dopóki oczywiście Twój facet nie postanowi wyjechać do Berlina by ją odnaleźć, poślubić i spłodzić z nią potomka. Wtedy go lepiej udusić zawczasu. ;)

P.S. Jestem już na Facebooku. Miło mi będzie, jeśli do mnie tam dołączycie. ;)  KLIK

Ciche dni, czyli sposób na przetrwanie kryzysu ;)

foch_palce Początki każdego związku są bajkowe. Wyjadamy sobie z dzióbków, słodzimy, patrzymy głęboko w oczy maślanym wzrokiem, trzymamy za rączki, a motyle w brzuchu latają jak po sześciu RedBullach. Z czasem bajka powoli zamienia się w rzeczywistość. Motylki wymęczone trzepotaniem skrzydeł opadają plackiem, wzrok się wyostrza, a ona przestaje być „kaczuszką”, a on „koteczkiem” i zamieniają się odpowiednio w inną zwierzynę – „krowę” i „wieprza”. Pojawiają się też pierwsze konflikty. Początkowo dość szybko rozwiązywane (bo przecież nie możemy się na siebie długo gniewać), później zamieniające się w ostre rzeźnie, gdzie zaczyna królować mechanizm obronny, znany ludzkości pod nazwą „cichych dni”.

Powszechnie uważa się, że tzw. ciche dni, to domena kobiet. Być może. Jestem jednak gotowa wysnuć tezę, że kobiety nie bez przyczyny uciekają w ciche dni. Mam bowiem wrażenie, że jest to jedyny skuteczny sposób na to, by nie zabić swego partnera w przypływie szaleństwa, znanego w kryminologii pod nazwą afektu. Tajemnicą przecież nie jest, że mocno wkurzona kobieta jest gorsza od rozszalałego lwa w dżungli i swą ofiarę może rozerwać na strzępy, a następnie wystawić na widok publiczny, ku przestrodze innym. Przykładem posłużyć tu może niejaki Ramon Apaico, którego żona przyłapawszy na zdradzie – odcięła mu przy pomocy 20 centymetrowego noża penisa, a następnie na oczach biedaka spuściła w toalecie i szyderczo się zaśmiała. A gdyby tak owa niewiasta najpierw uciekła w ciche dni – Ramon nadał mógłby ogląd swe przyrodzenie nad toaletą, a nie pływające gdzieś w miejskich kanałach.

Według ostatnich badań do cichych dni przyznaje się 1 na 4 kobiety w Polsce (kłamczuszki). Jeśli jesteś jedną z nich (albo Twoja kobieta), to musisz wiedzieć, że ten sposób walki z konfliktami w związku może być bardzo skuteczny pod pewnymi warunkami:
- trwa krótko,
- ma na celu jedynie uspokojenie negatywnych emocji, wyciszenia się i próby znalezienia rozwiązania przyczyny konfliktu,
- chroni mężczyznę przed utratą ważnych dla niego części ciała.

Ciche dni kompletnie zaś są nieskuteczne gdy:
- trwają długo
- pragniesz z premedytacją karać partnera („niech nic nie żre”, „niech se świnia śpi na kanapie”, „wypalę mu w najlepszych spodniach żelazkiem dziurę na dupie”), nie próbując nawet poszukać rozwiązania problemu,
- wykorzystujesz je do planowania zemsty okrutnej, do której zainspirowała Cię Uma Thurman w „Kill Billu”,
- masz tzw. „foch królewski”, polegający głównie na tym, że jako najprawdziwsza księżniczka czekasz aż Twój poddany przyczołga się pod twe stopy i błagać będzie o wybaczenie.

Zatem, jeśli podczas cichych dni nie zamordowałaś swojego partnera, Twoje emocje się wyciszyły i pozostała jedynie duma – popatrz na swego mężczyznę, spróbuj zrozumieć, następnie schowaj dumę do kieszeni i podejmij próbę rozmowy. Jeśli go kochasz – nie warto tracić życia na milczenie (no chyba, że marzy Ci się żywot średniowiecznych świętych). Jeśli umył swój talerz, wyniósł śmieci, zrobił zakupy, posprzątał chałupę – bez wątpienia daje znaki, że już bardzo za Tobą tęskni i czeka na sygnał zgody.

No a jeśli go nie kochasz, to po jaką cholerę z nim się męczysz. ;)

Wyniki :)

konkurs_wyniki_medium Uff… Szalenie trudne postawiliście przede mną zadanie, bo wybranie jednej odpowiedzi, którą chciałabym nagrodzić, okazało się niemal niewykonalne. W związku z tym, że chętnie nagrodziłabym więcej osób, postanowiłam w najbliższym czasie zorganizować kolejny konkurs. A póki co, w pierwszym „dziewiczym” konkursie na blogu wygrywa odpowiedź:

„Prawdziwy mężczyzna to wielki smakosz kuchni. Swoją partnerkę prosi o przyrządzanie ulubionych dań z czasów dzieciństwa i wczesnej młodości. Przy czym modyfikacja „maminych” przepisów jest absolutnie niedopuszczalna. Sam brak jakiegoś albo dodanie nowego składnika zakrawa niemalże na świętokradztwo. Sam w kuchni radzi sobie nieźle. O ile wcześniej przypomni sobie w której szafce leży mydło, a w której powidło.
Prawdziwy mężczyzna to umysł ścisły. Ilość tapety potrzebnej do salonu oblicza ze wzoru na całkę. Wszelkie próby improwizacji podejmowane przez partnerkę i jej obliczenia „na oko” przyprawiają go o palpitacje serca. Do remontu niezbędne są profesjonalne narzędzia. Nie ma mowy o przycinaniu tapety zwykłym nożem kuchennym. Prawdziwy mężczyzna podczas remontu spożywa prawdziwie męski napój. Niedawno zauważyłam zależność: 1 remontowane pomieszczenie (średniej wielkości) = 1 skrzynka piwa.
Prawdziwy mężczyzna jest niechętny zmianom. Znalazłszy swoją fryzjerkę (stylistkę fryzur! – przepraszam), jest jej wierny przez długie lata. Niczym najbardziej oddany fan podąża za nią od salonu do salonu, nawet jeśli wiąże się to z podróżą do innego miasta. Ponieważ pani Basia „rozumie go bez słów”, od czasu do czasu daje je namówić się na nieznaczną zmianę wizerunku.
Prawdziwy mężczyzna uwielbia sport. Nie ma dyscypliny, na której by się nie znał. Zainteresowanie to rozszerza się także na gry karciane i popularne planszówki. Ciekawostką jest, że podczas ostatnich wczasów na Majorce, był bardzo pożądanym zawodnikiem rosyjskich drużyn piłki plażowej. Bez znajomości języka, nawiązał kilka ciekawych znajomości. Pasją do sportu od długich lat próbuje zarazić swoją partnerkę. Póki co – bezskutecznie.”Marta

Gratuluję! Maila już wysyłam. :)