Mężczyzna zwany pożądaniem, czyli jak to z nimi naprawdę jest ;)

Czy tylko moją skrzynkę mailową zalewają przedziwne wiadomości od Agnieszek, Magdalen i  Katarzyn, w których wspomniane damy proponują mi zakup podobno niezwykle skutecznych tabletek na erekcję? Rozumiem, że gdybym posiadała imię typu Franciszek, Euzebiusz lub Alojzy, owe wiadomości miałyby ewentualny sens, a tak, ze względu na brak posiadanego przeze mnie naturalnego „czynnika”, z którym słowo „erekcja” mogłoby stworzyć symbiozę, maile mijają się z celem. Penisa nie posiadam na wyposażeniu własnym. Sorry.

Wracając jednak to treści wiadomości, to wspomniane panie zaproponowały mi do wyboru 3 tabletki, których nazwy brzmiały nieco tajemniczo:

- stylowe niebieskie,

- mocny orange,

- magiczne kółka.

Intrygujące, co nie? Szczególnie to ostatnie, bo dotyczy czarów (jak się domyślam), a nie od dziś wiadomo, że dobrego czarodzieja po różdżce się poznaje. ;)

Pogrzebałam w temacie. W zasadzie od razu „poleciałam” do publikacji Zbigniewa Lwa Starowicza na temat problemów z erekcją i sposobów „pielęgnowania” jej przy pomocy magicznych kółek i niebieskich tabletek radości znanych pod nazwą na V. I co? I DUPA. Mogą nie zadziałać. Jak się bowiem okazuje, żadna pigułka miłości nie będzie działać, jeśli u mężczyzny nie wystąpi POŻĄDANIE. I mój świat legł w gruzach, bowiem okazało się, że mężczyzna to nie drewniany kołek ciosany,a istota z UCZUCIAMI. Dacie wiarę? ;)

Teraz pojawia się nurtujące pytanie – jak to jest z tym pożądaniem u mężczyzn? Co sprawia, że mocny orange nie będzie potrzeby, a jeśli będzie – to zadziała?

Kilka dowodów na to, że mężczyzna to istota głęboka i prócz podniet cielesnych, za serce go chwytają także inne, wzbudzające pożądanie:

1. Zapach – i wcale nie chodzi tu o zapach świeżo upieczonej golonki i piwa. Nie. Mężczyźni uwielbiają subtelny zapach kobiety. Nienachalny. Kobiecy. Może być to zapach rożano-waniliowych perfum, albo szamponu na włosach. Coś, co kojarzy się z nią. Coś, co czują, kiedy ona znajduję się w pobliżu (w pobliżu, a nie 3 km od niego, gdyż postanowiła wylać na siebie pół butli orientalnych perfum).

2. Dotyk – delikatne, przypadkowe muśnięcie lub celowe, podczas szturchańców i zabaw w zapasy (mówiłam, że lubią się tak bawić?).

3. Kokieteria – zalotne spojrzenia, tajemnicze uśmiechy, przekomarzanie, droczenie i kontrolowane złośliwości, to nic innego, jak odwieczne sposoby kobiet, by wplątać mężczyznę w sidła (!) miłości.

4. Podziw – tak, mężczyźni najbardziej kochają i pożądają te kobiety, które nie szczędzą im podziwu (szczerego). „Jesteś taki silny”, „Nie znam wspanialszego mężczyzny od ciebie”, „Przy tobie Brad Pitt jest małym pypciem, a Leonardo DiCaprio bezkształtnym konusem, którego świat powinien zapomnieć zaraz po tym, jak utonął w lodowych czeluściach przy Titanicu”.

5. Tajemniczość – i to też ta wyrażana w sposobie ubierania. Nie chodzi tu o potrzebę przechadzania się obok mężczyzny w niebotycznych szpilach, kabaretkach, pióropuszu przymocowanym to tyłka i masce (aby wzbudzić podobną tajemniczość, jaką Zorro wywołał u kapitana Monastario). Nie. Tu chodzi o subtelny erotyzm. Odzianie tak swego nadobnego ciała, by jego wzrok nie otrzymał wszelkich walorów od razu. Niech uruchomi wyobraźnię, a nie dostaje wszystko na talerzu, jak zestaw kurzych nóżek w KFC.

6. Pożądanie – tak, twoje (kobieto!) rozmymłane oczy i ślina kapiąca z ust, kiedy on wyłazi spod prysznica. Wzrok wpatrzony w niego z taką zachłannością, jakim wyróżnić się jeszcze może tylko w przyrodzie sęp patrzący na niedożarte przez lwów kawałki mięcha. I nawet jeśli trochę Ci przytył, wyłysiał i zestarzał, to nadal jest tym, któregoś sobie wybrała. Co nie? ;)

Tak wiem. Rutyna, monotonia, nuda, szarość. Piekiełko codziennego życia, na które składają się rachunki, dojrzewające dzieci, pranie brudnych skarpet, srający w domu kot, obiady z dwóch dań i odciśnięty ślad dupy własnego męża na kanapie przed telewizorem. Wiem. Ale może by tak choć raz, od czasu do czasu, dorzucić jakieś male drewienko do ogniska miłości i pożądania? Wszak nie od dziś wiadomo, że nawet mała iskierka wzniecić może prawdziwy pożar. ;)

Zdjęcie dżentelmena w pościeli uprzejma byłam pożyczyć STĄD 

4 myśli nt. „Mężczyzna zwany pożądaniem, czyli jak to z nimi naprawdę jest ;)

  1. A czy ten Twój facet wie o tym blogu Marto? Myślę, ze bardzo by się ucieszył wiedząc, że byc może stosujesz na nim jakies swoje szatańskie triki :)

  2. Wie ;) Czy szatańskie triki są moje? Obawiam się, że każda kobieta ma w sobie coś z diabła i bardzo się stara, by urozmaicić ziemskie życie nieco „mrocznymi” zaklęciami. ;)

  3. To do reanimuj! :) Latam, szukam „starych” blogów, a tam wszyscy śpią. Że ja jestem leniwa, to tajemnicą nie jest, ale Wy??? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>