Jak wytrzymać z mężczyzną ( i go nie zamordować)?

   
     Mężczyźni są dziwni. Już widzę oczyma wyobraźni, jak wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej mają ochotę rzucić we mnie pomidorem za to stwierdzenie. Nie róbcie tego. Mnie się nic nie stanie, a Wy ubabracie sobie monitor pomidorową mazią. ;) Powtórzę więc, że mężczyźni są dziwni. Dlaczego? No to już wyjaśniam.

     Która z nas nie znalazła się w sytuacji, kiedy po niezwykle udanym wieczorze/randce/kolacji/wspólnym urlopie (właściwe podkreślić), zamiast kontynuacji napływu ciepłych uczuć ze strony mężczyzny, dostała niezły pęczek chłodu i zobojętnienia? Ręka w górę. Ja podniosłam (ale opuściłam, bo muszę pisać obiema). Jakże często zdarzają się sytuacje, gdy po mile spędzonych wspólnych chwilach, całe rozochocone i nasycone męską adoracją, czekamy na kolejną porcyjkę, a tu niespodzianka: nie dzwoni, nie pisze, ledwo daje znać, że żyje i że my żyjemy również też. Nasz mężczyzna zamiast rzucać się na nas namiętnie, z ciepłego misiaczka zamienia się w misiaczka, tyle że polarnego. Wieje od niego większym chłodem niż od  przystojniaka Ötziego, którego to wykopano z lodowca.
      Kobietom trudno to zrozumieć. W pierwszej chwili mamy ochotę naszego prywatnego Ötziego zamordować własnoręcznie bez najmniejszych wyrzutów sumienia, poprzedzając wszystko wielogodzinnymi torturami, o których świat nie słyszał. Nie robimy jednak tego z obawy przed więzieniem. Albo nie jesteśmy w stanie tak szybko zdobyć wszystkich narzędzi tortur. W każdym bądź razie, zamiast mordu pogrążamy się we własnej mieszaninie wściekłości, rozczarowania i smutku. A wcale niepotrzebnie. Bo mężczyźni są dziwni.
      Mężczyzna podobno potrafi podzielić swój świat na kilka części i każdej z nich oddawać się bez reszty. Gdyby wyjaśnić całą sytuację na przykładzie domu, to u mężczyzn każda dziedzina ich życia znajduje się w innym pokoju. Miłość w jednym pokoju, praca w drugim, hobby w trzecim, koledzy w czwartym, itp. Czaicie? Ja nie bardzo, ale się staram. Gdyby uznać teorię za słuszną, to podczas romantycznych chwil spędzonych z nami, mężczyzna włazi do pokoju oznaczonego symbolem „miłość” i siedzi w nim tak długo, dopóki nie zapragnie znaleźć się w innym. Gdy wychodzi z jednego pokoju i wchodzi do drugiego, zamyka za sobą drzwi i przesiaduje w nim tak namiętnie, że zupełnie nie słyszy naszych próśb, gróźb i walenia pięścią w drzwi. A my wściekłe i rozżalone mamy ochotę mu te drzwi obkleić dynamitem i rozpieprzyć w pył, bo nie wiemy, o co chodzi. A nie wiemy, bo jesteśmy inne. Też mamy swój świat i dom. Też mamy pokoje, w których znajduje się inna dziedzina życia, z tą jednak różnicą, że w każdym z pokoi na ścianach wiszą zdjęcia naszego mężczyzny, które ciągle nam przypominają o jego istnieniu. I przebywając w każdym z pomieszczeń, jesteśmy w stanie wpuścić Ötziego o każdej porze dnia i nocy. A On nie. Bo mężczyźni są dziwni.
      Jak się okazuje, mężczyzna, który wyszedł właśnie z pokoju miłości i wszedł do innego, wcale nie przestał nas kochać, chociaż tak to wygląda. On po prostu siedzi w innym pomieszczeniu i gdy załatwi w nim wszystkie sprawy, które chciał, wróci i znów zamieni się w ciepłego misiaczka. A nam, wbrew pierwszym odruchom, nie wolno go mordować. Z zamordowanego będziemy miały mniej korzyści, niż z zamkniętego w innym pokoju. Naprawdę. Co więc robić, kiedy Ötzi siedzi w innej części domu?

Nie wolno:
- mordować go,
- walić mu do drzwi,
- siedzieć pod drzwiami i kwiczeć, jęczeć, lamentować,
- nie zaglądać co 5 minut i pytać, czemu jest takim palantem/świnią/gnomem (właściwe podkreślić),
- straszyć go i terroryzować, że jak w tej chwili nie wyjdzie, to już nigdy nie wlezie do pokoju miłości, a nagie piersi będzie sobie mógł oglądać w internecie,
- grozić mu, że jego „klejnoty rodzinne” zostaną mu brutalnie odebrane i zawieszone na szyi, ku przestrodze innym.

Wolno natomiast:
- zostawić go w świętym spokoju, a całą frustrację wyładować w sklepie odzieżowym kupując 3 tony ubrań, których upchanie w szafie zajmie nam 12 dni,
- zorganizować babskie spotkanie i w kobiecym gronie omówić nurtujące nas przypadki,
- obejrzeć film, w którym nadobną swą postać pokazuje Josh Hartnett, Eric Bana, czy Bradley Cooper (można fantazjować),
- przeczytać książkę (byleby nie „Historia narzędzi tortur” czy „Najbardziej niebezpieczni seryjni mordercy”),
- buszować po Allegro (nie trzeba kupować, czasem oglądanie sprawią większą przyjemność),
- pisać bloga,
- wykonywać każdą inną czynność, która z mężczyzną związana nie jest.

      Zdarzyć się może sytuacja, że wykorzystałyśmy wszystkie możliwości, które robić powinnyśmy, a Ötzi nadal nie wyłazi z innego pokoju, a nam się niespecjalnie chce już czekać. Można wtedy odziać się w seksowną koronkową bieliznę i zanieść mu do pokoiku herbatę i spokojnie wyjść. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że mężczyzna podskakując radośnie przybiegnie do pomieszczenia z napisem „miłość”. A jeśli nie, to trudno. Im dłużej będzie siedział w pokoju bez nas, a my niespecjalnie będziemy się tym przejmować, wybiegnie z niego prędzej, niż myślimy. Bo mężczyźni są dziwni. Ale fajni, mimo wszystko. ;)

31 myśli nt. „Jak wytrzymać z mężczyzną ( i go nie zamordować)?

  1. I znów jestem mile zaskoczona:). Jak tak czytałam to sobie przypomniałam wiele sytuacji z mojego życia i dochodzę do wniosku, że jest dużo racji w tym co piszesz. Fakt, oni z pewnością mają różne pokoje, a my chyba musimy się z tym pogodzić i to zaakceptować, a najlepszym sposobem jest po prostu danie mu spokoju w pokoju, w przeciwnym razie tworzymy niepotrzebne spory. Dzięki za ten tekst, teraz jak będę widziała, że coś jest nie tak z moim mężczyzną, będę sobie przypominała: cha, jest w innym pokoju:). Aaa i dziękuję za odpowiedź na e-maila:).

    • Czasem mam ochotę pozamykać ich wszystkie inne pokoje na klucz, ale jako osoba tolerancyjna i wyrozumiała staram się ich zrozumieć. Choć łatwo nie jest. ;)

  2. Ja chyba też dziwna jestem albo po prostu potrzebuję dużo przestrzeni, bo też potrafiłabym się dłuższy czas nie odzywać. Ehhh… Faceci;p

  3. jesteś na dobrej drodze do poznania faceciej natury :))..już tak jest że jedni muszą przetrawić temat w samotności a inni rozprawiają o nim między sobą, każdy ma swoją drogę do uzyskania odpowiedzi..teraz tylko pozostało żeby, w tym wrzącym wywarze wszystkie „warzywa” zaczęły rozumieć siebie na wzajem i przekazywać swój zapach innym :)dwuskładnikowa zupa plus przyprawy, a jakie zamieszanie??:)))))))maseczka z pomidora?? to brzmi całkiem zachęcająco:)

    • Wojna damsko-męska trwa od początku ludzkości i nie ma końca. I dobrze, bo ktokolwiek by wygrał, to i tak byłoby to wątpliwe zwycięstwo. ;)

  4. …im wiecej czytam, tym bardziej podziwiam za trafnosc spostrzezen… …wrecz kazdego dnia wchodze na blog, z niecierpliwoscia oczekujac kolejnego fascynujacego opisu „relacji” damsko-meskich… Bestio, podnosisz mnie na duchu kazdego dnia ;-) …B I G T H A N K Y O U…

  5. Podlinkowałam Cię u siebie i będę wpadać, bo mężatce z niezłym stażem przyda się więcej niż kilka sposobów, żeby nie zamordować lubego. ;)

  6. Tak,wszystko pięknie,ślicznie i prawdziwie,tylko jak wytrzymać ten (jak się wydaje) brak zainteresowania swoją osobą?tą oziębłością czasem nawet braku oznak życia? a potem ni stąd ni zowąd pojawia się i zachowuje jakby nic się nie stało,a Ty kobieto uśmiechaj się i udawaj,że jest ok.Niestety ja tego nie wytrzymałam i wolałam zrezygnować niż wariować od myśli….typu: a może jest inna….

  7. Kobiety są dziwne… :) Niestety nie mam bloga (nie mam na to czasu) a mógłbym na ten temat epopeję napisać. Bez złośliwości, oczywiście… Cóż, skądś się wzięło powiedzenie, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus. Dwie różne planety, dwa różne światy, które jednak łączą się ze sobą. Wydaje mi się, że sztuką po prostu jest połączyć je poprzez wyrozumiałość i tolerancję. Krótko mówiąc a raczej pisząc Wy macie tak a My mamy tak. I koniec. Tak już jest. I ok. Wiem czasem to jest trudne, nawet bardzo. Ale trzeba próbować albo znaleźć sposób. Jako facet powiem tak: Wy też macie swoje światy których nie rozumiemy, które nas czasem do szału doprowadzają. Ale… Patrz parę wersów wyżej :)A teraz z innej beczki. Bardzo trafnie ujmujesz niektóre sprawy. Nawet dotyczące mężczyzn. Plus odpowiednia dawka humoru, słowem ciekawy blog. Chyba będę tu zaglądał. Pozdrawiam.

  8. Wziąć sobie babę na stałe do domu i udawać że to chłop.Tylko szkoda bo rozmnażać sie nie mozna.Jak ktoś lubi masturbacje to polecam tylko kobitki.Loda zrobić, to mistrzostwo świata kobietkom się należy, bo chłopy robią to zbyt brutalnie. Ja byłem zadowolony, moja robi to po mistrzowsku. Jeszcze lepiej robią to między sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>