Wiosenne wyżaliny ;)

     Zdumiewające… W życiu nie spodziewałabym się, że wczoraj wieczorem zasypiając w Polsce, dziś rano obudzę się na Antarktydzie czy innej Alasce. Jakie to niesamowite, że ludzie posiadają ukryte zdolności teleportacji i zupełnie nie zdają sobie z nich sprawy. Do czasu, oczywiście. Bom teraz już w pełni świadoma, że w „Star Treck’u” nie kłamali.

     Lubie polską wiosnę. Te badyle osuszone, co to niegdyś pokryte były zielonymi liśćmi, teraz oprószone cudownie miękkim, lepkim, mokrym badziewiem. Ta ziemia, która niegdyś gościła trawy wszelakie i kwiat rozłożysty, dziś ułożona błotnistymi kałużami, momentami okryta niezwykłej urody szaro-brązową mieszaniną  śniegu, piasku i wody. Ten krajobraz niezwykły, na który spoglądać można góra z 5 sekund, bo potem ci oczy zawalą wielgachne płaty śniegu i wiatr wychłoszcze niesamowity. Tak, polska wiosna jest piękna. Chyba sobie ulepię bałwana.

      Poza obserwacją przyrody, utrzymywaniem podstawowych funkcji życiowych i nałogowym graniem w pasjansa, cierpię na zanik twórczy. W sensie, że gdybym pisaniem czegokolwiek zarabiała na życie, to już od dawna nie musiałabym otwierać drzwi, tylko właziłabym do pomieszczeń przez dziurkę od klucza. Taka byłabym masywna. Na szczęście (?) zarabiam na życie opieką nad cudzymi dziećmi i coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że ktoś kto wmyślił złowieszcze powiedzenie „obyś cudze dzieci uczył”, wiedział, co mówi. Dzieci są bowiem fajne, gdy śpią. Albo gdy są na zdjęciach. Poza tymi dwoma przykładami ich obecności, dłuższe obcowanie z tymi osobnikami grozi utratą zmysłów wszelakich i ogólnym szaleństwem. Zwłaszcza, gdy ich liczba przekracza 10 na jedno pomieszczenie. No ale cóż… mogło się zostać sekretarką, a zostało się egzorcystą… Tfu… znaczy wychowawcą.

      Reasumując, moja sytuacja życiowa wygląda tak, że odziana w zimową kurtkę, kaptur, dwa swetry, grube skarpety, kozaki i rękawiczki cieszę się wiosną i zupełnie pozbawiona mocy twórczej grywam w pasjansa. Poza tym spokojnie, jak na wojnie.

      A u Was jak? Ktoś się hajtnął? Komuś się coś urodziło? :)