Katem być ;)

      Film oglądałam. Historyczny. O miłości. Ale zarąbiszczy był, bo wielu w nim straciło głowy. Nie że z miłości. Normalnie taki pan w kapturze pozbawiał ich tych głów w liczbie hurtowej. Aż miło było patrzeć. ;P Ogólnie miałam bardzo emocjonalne podejście do tegoż filmu, gdyż grała w nim Scarlett Johanson, której nienawidzę za uwiedzenie przyszłego mego męża Josha Hartnett’a i kradzież niedoszłego Ryan’a Reynolds’a, oraz Eric Bana, którego nienawidzę za to, że go kocham, a on ma żonę. Czemu kuźwa zawsze zakochuję się w zajętych?

      Anyway… Film był o dwóch siostrach, co to one na przemian sypiały z jednym królem, co to on miał żonę i sypiał z siostrami i żoną brata tych sióstr. Czaicie? No.  A potem ten król, co to sypiał ze wszystkimi prócz brata sióstr, nakazał ściąć głowę jednej z sióstr, bo ona rzekomo spała z bratem. Swoim. I jego też kazał ściąć. Za zdradę. Bo król brzydził się zdradą. Też czaicie?

      I teraz się zaczęłam zastanawiać co to było, gdyby ludzkie podejście do pewnych spraw nie uległo, że tak powiem, ewolucji i nadal chlastalibyśmy głowy za podobne wykroczenia? Śpi z władcą – ściąć. Śpi z bratem władcy – ściąć.* Z bratem śpi – ściąć.     Z mechanikiem samochodowym śpi – ściąć. Z opiekunką do dziecka – też ściąć. Ciekawie by było, nie ma co ukrywać. Zero kolejek w hipermarketach, co teraz przed Świętami niczym zbawienie, wolne miejsca w kinach, brak korków w miastach, ogólnie luz i świeże powietrze. Trochę by nam tylko przyrost naturalny jakby gwałtownie spadł, ale wszystko ma swoje minusy. No a poza tym se pomyślcie, złapać fuchę kata. :D Bo taki kat, Wam powiem, to miał kiedyś cudowne życie. Znaczy tak domniemywam. Na brak zajęcia nigdy nie narzekał. Dukatami też mu sypali, coby dobrze swą pracę wykonywał.    I se mieszkał taki kat w luksusowej komnacie, kąpał się w pierwowzorze dzisiejszego jacuzzi, czyli w sensie takiej drewnianej beczce, woził się na lśniącym, czarnym rumaku z czterema wypasionymi podkowami z najlepszej kuźni, a w stodole czekał na niego wyczesany BMWóz. Do konia rzecz jasna dodany gratis. A dziewczyn, to on tyle miał, że nawet nie jestem w stanie Wam ich zliczyć. I wszystkie, WSZYSTKIE traciły przy nim głowy. :P


*
w przypadku Polski i współczesnych jej władców należałoby ścinać już za sam pomysł sypiania z nimi. Brrr… :P

W kąciku refleksji – „Bajka z morałem”

 

     Rybak każdego dnia wypływał w morze. Jego kuter był niewielki, często sprawiał mu kłopoty, ale zawsze szczęśliwie udawało mu się wracać do domu. Pewnego dnia jednak, gdy wyciągał z sieci ryby, zerwała się silna burza. Żywioł był na tyle ogromny, że roztrzaskał kuter rybaka, a jego samego zmusił do dryfowania po wzburzonym morzu na jednej desce. Gdy wydawało się, że los mężczyzny jest już przesądzony, pojawiła się łódź ratownicza.
- Podaj rękę, rybaku. Wyłowimy Cię! – krzyknęli ratownicy.
- Nie, dziękuję. Ufam Bogu, on mnie ocali – odpowiedział rybak.
     Wiatr zrywał się coraz większy, rybak z trudem unosił się na powierzchni wzburzonego morza. Tracił siły.  Nagle zjawiła się kolejna łódź ratunkowa.
- Rybaku, nie masz już sił. Chwyć naszych lin, uratujemy cię! – krzyczeli ratownicy.
- Nie. Bóg mnie kocha. On mnie nigdy nie opuści. Czekam, aż mnie ocali – odpowiedział.
     Chwilę później rybak przegrał walkę o własne życie i utonął. Trafił do nieba i stojąc przed obliczem Boga krzyknął:
- Ufałem Ci! Wierzyłem bezgranicznie. Czekałem, aż mnie uratujesz. Dlaczego pozwoliłeś mi zginąć?! Dlaczego mnie nie uratowałeś?!
Na to Bóg odpowiedział:
- Durniu, wysłałem Ci dwie łodzie ratunkowe. Dlaczego z nich nie skorzystałeś?

Hmm…