Ogłoszenie duszpasterskie

Komisja ds. Kontroli Jakości Mężczyzn i Obserwacji Ich Procesu Rozwojowego mając na uwadze dobro całej części żeńskiej (i męskiej populacji jakby też) poszukuje intensywnie do współpracy chętne kobiety, które zasiadłyby w szeregach Organizacji i z łaski swojej dzieliły się wiedzą i doświadczeniem w zakresie mężczyzn.

Od kandydatek oczekuje się:

- doświadczenia większego bądź mniejszego w kontaktach z mężczyznami,
- trzeźwego (:P) spojrzenia na relacje damsko-męskie,
- ciętego aczkolwiek nie pozbawionego racji jęzora,
- poczucia humoru (od całkiem normalnego, poprzez abstrakcyjny, do zupełnie odjechanego),
- cechowania się: ironią, autoironią, sarkazmem, dystansem i wszystkim innym po trochu,
- posiadania komputera, internetu i energii elektrycznej,
-odporności psychicznej, bo jak już się dorobimy kokosów na pracy Komisji, to trzeba będzie sobie poradzić ze sławą, grubymi pieniąchami, willą w Meksyku, basenem i gorącym Alvaro bądź tez innym Enrique.

Wiek, wzrost, waga, wymiary, wyznanie i wszystko inne na „w” nie odgrywają roli.

Zainteresowane osoby proszone są o wysłanie CV (w którym mogą kłamać, koloryzować, kokietować i wszystko inne na „k” do woli) na adres :

komisja@poczta.onet.pl

Moc wrażeń zapewniona. Satysfakcja z pracy też. Prezeska Komisji jak najbardziej w porząsiu. O pieniądzach celowo nie wspominam, bo po co się na starcie zniechęcać, co nie?
 

Z poważaniem
Komisja :)

Wnerw (bo w tytule nie wypada przeklinać) ;)

     Wkurw mam. Taki zwykły, kobiecy, czyli nie wiadomo po co, z czego i dlaczego. Mam go jednak i w sobie pielęgnuję w równym stopniu, co kwiata Arturka na mym oknie. W ogóle to urósł mimo, że nadal stwarzam mu pustynne warunki, ale to zuch-chłopak i rośnie, jak mięśnie Arnolda po anabolikach. Łotewer.
     Wkurw mam. Wiem, już mówiłam, ale powtórzę, żeby nadać nieco więcej dramatyzmu tej wypowiedzi. I mnie nosi. I mną rzuca. I spojrzenia złowieszcze posyłam na ludzi, gniewem w oczach straszę i samą swą postawą wydaję się krzyczeć „spieprzajcie mi z drogi”. Ale powodu jako takiego nie mam, co mnie, jako osobę analizującą, zmusiło do głębszych przemyśleń. I oto one…

(najpierw definicja)

Wkurw - stan podwyższonego zdenerwowania lub irytacji wywołany przez osobników ludzkich  (czytaj idiotów, kretynów, popaprańców) bądź też niczym nie wywołany, a występujący.


Wkurw może wystąpić w trzech fazach:

1 – Lekka: „Zejdźcie mi z drogi, bo połamię wam nogi”
2 – Średnia: „Niech mnie ktoś trzyma, bo będzie zadyma”
3 – Silna: „Dajcie mi siekierę, kosę i nóż, wytnę was w pień i już!”

Ogólna charakterystyka  (TABELKA wróciła!)

L.P.

Rodzaj

Przyczyny

Objawy

Sposoby leczenia

 

 

 1.

 

 

 Wkurw męski

 

 

 kontakt z męskim zakałą

rzuty przedmiotami martwymi w czynnik wkurw wywołujący, palenie jego odzieży, przebijanie opon w samochodzie, wypierdzielenie jego telewizora przez okno

alkohol (najlepiej wino czerwone, ale można też białe, a najlepiej oba jednocześnie)

 

 

 2.

 

 

 Wkurw koleżeński

 

 kontakt z zakałą ludzką w miejscu pracy, szkole czy miejscu zamieszkania

wrzucenie mega ważnych dokumentów zakały do niszczarki, podłożenie szpilek na jej fotelu, zamknięcie jej w kiblu i rozpylenie gazu pieprzowego

zmiana miejsca pracy, edukacji i miejsca zamieszkania, ale najlepiej zmiana koleżanki

 

 

 3.

 

 

 Wkurw rodzinny

 

 kontakt z ciotką/wujkiem/kuzynką, którzy wsadzają kulfon tam, gdzie nie trzeba

wycięcie w pień roślinności w ogródku ciotki, zarysowanie ostrym narzędziem karoserii w Merolku wujka, dolanie kleju do szamponu kuzynki

wykonanie fotografii rodzinnej i kontakt z familią tylko wzrokowy poprzez wspomnianą fotografię

 

 4.

 

 Wkurw egzystencjalny

 

 kontakt z samym sobą

myśli typu: „na ch** mi ta robota”, „co ja mam se za to kupić? Waciki?”, „pier***, nie piorę tych skarpet, co ja jego służąca?”

gra w totolotka, wygranie miliona i wyjazd na bezludną wyspę

 

 5.

 

 Wkurw zawodowy

kontakt z szefową/szefem z piekła rodem, puste konto w dwa dni po wypłacie

fantazje (bynajmniej nie erotyczne) na temat własnego szefa z przewagą tych agresywnych i krew w żyłach mrożących

zmiana miejsca pracy, bądź też oblanie tegoż miejsca benzyną i podpalenie

 

 6.

 Wkurw kobiecy typu: „jestem wstrętnym grubym pasztetem”

 

 PMS

zjedzenie 5 wiaderek lodów, 10 pączków i 15 tabliczek czekolady w jakąś godzinkę

5 wiaderek lodów, 10 pączków, 15 tabliczek czekolady

 

  7.

 

 Wkurw bezpowodowy

                 

  ?

gromy w spojrzeniach posyłane, wewnątrz narastająca i się nie kończąca irytacja i ogólne poddenerwowanie

nie wiem… 7 batonów se kupiłam, może pomogą ;P

 

      Boszz… Czcionka mi się zmniejszyła i nie chce wrócić do poprzedniego rozmiaru. Trudno. Kto nie widzi, niech się przybliży do monitora, tylko se nie porysujcie nosem ekranu. :P


     Więc reasumując…. Wkurw może dopaść każdego zawsze i wszędzie. Przyczyn też jest bez liku. Najważniejsze to nie panikować, zamknąć się w pokoju na klucz, odizolować od społeczeństwa i przetrzymać wszystkie fazy, ze szczególnym uwzględnieniem średniej i silnej. Można też zapisać się na jogę bądź też położyć spać, co mam zamiar uczynić. Znaczy spać iść, bo z jogi lubię tylko misia Yogi. ;)

P.S. Haha… znów mnie wsadzą do worka „kontrowersyjnie” za te wszystkie wulgaryzmy. Sesese. :D                                                                                                            

                                                                                                                                                                                                                                                    

Z Atlasu Komisji… ;)

Komisja ds. Kontroli Jakości Mężczyzn i Obserwacji Ich Procesu Rozwojowego przedstawia…

Atlas podgatunków (cz.1)

Ściemniacz jadowity (kłamuczuchos notorycznos)

      Ściemniacz jadowity występuję  wśród męskiej części populacji dość powszechnie i w zasadzie można go spotkać na swej drodze nader często. Ze względu na wybitne zdolności kamuflowania Ściemniacz jest trudny do rozpoznania i dopiero po konsumpcji okazuje się, że był trujący. Jego toksyczne oddziaływanie na organizm kobiety jest na tyle duże, że gatunek ten został umieszczony na liście produktów nienadających się do spożycia, żeby nie powiedzieć „do zabicia”.

Cechy charakterystyczne:
      Powierzchnia pokryta przyjaznym dla oka układem części ciała. Mowa rozwinięta w stopniu zaawansowanym. Koordynacja ruchów bardzo sprawna (drzwi otworzy, siatki poniesie, kwiata przywlecze do domu).
     Miła i przyjazna dla oka aparycja oraz czar i szarmancki stosunek do płci odmiennej, to cechy które wykorzystywane są przez Ściemniacza jako kamuflaż mający na celu zwabienie ofiary. Ofiara w początkowym kontakcie ze Ściemniaczem Jadowitym nie zdaje sobie bowiem sprawy z jego silnie trującego oddziaływania, co umożliwia mu dalszy rozwój i niszczycielskie działanie. Rozpoznanie Ściemniacza jest zatem trudne i czasem dopiero długotrwała obserwacja i kontakt z gatunkiem umożliwia podjęcie środków mających na celu zwalczenie pasożyta.

Cechą charakterystyczną Ściemniacza są wymówki i wykręty. Do najczęściej spotykanych zaliczyć można:

„czyje to majtki?” – „siostrze/mamie/babci siadła pralka”
„czyje to zdjęcie?” – „siostry/mamy/babci”
„czyje to perfumy? – „kupowałem ci prezent w drogerii i teraz go testuję”
„czyja to szminka?” – „babcia miała urodziny i mnie umazała”
„gdzie byłeś?” – „szef zawalił mnie robotą”
„czemu nie odbierasz?” – „byłem pod prysznicem”/”musiałem zostać dłużej w pracy”/ „kumplowi siadł samochód”
„kto dzwonił?” – „pomyłka”

Sposoby walki:
      Najskuteczniejszą bronią na Ściemniacza Jadowitego jest wiatrówka załadowana śrutem. Innym równie skutecznym sposobem walki ze Ściemniaczem jest przywiązanie go nagiego do drzewa, oblanie miodem i pozostawienie na pastwę mrówek (najlepiej czerwonych). Poleca się również kanister benzyny, dynamit bądź też walec drogowy w celu zniszczenia jego miejsca zagnieżdżenia, a także nóż lub inny ostry przedmiot, za pomocą których uniemożliwi się Ściemniaczowi przemieszczania pojazdem, który akuratnie posiada.

CDN…

Z Vademecum Komisji… :P

Z Vademecum Komisji ds. Kontroli Jakości Mężczyzn i Obserwacji Ich Procesu Rozwojowego (cz.1)

                                                               
                                                                 ***

Chłopowstręt (spluwajos na mężczyznos)

      Chłopowstręt to choroba o podłożu psychicznym, mogąca wystąpić u kobiet w każdym wieku i o każdej porze. Szacuje się, że ponad 99% żeńskiej populacji przynajmniej raz w życiu miało styczność z przypadłością.
      Chłopowstręt wywołany jest przez dwie bakterie, tudzież zarazy: gnomus pospolitus i popaprantus emocjonalus. Pomimo szeregu podjętych działań w celu zwalczenia w/w bakterii, nie udało się ich wytępić, stąd też Światowa Organizacja Zdrowia zaliczyła chłopowstręt do grupy chorób nieuleczalnych i wyjątkowo niebezpiecznych dla zdrowia. Psychicznego.

Przyczyny:

  • bakterie: gnomus pospolitus i popaprantus emocjonalus,
  • długotrwała izolacja mężczyźniana, a co za tym idzie obniżona odporność na męskie wady ukryte,
  • mniejsza lub większa zażyłość z osobnikiem płci męskiej, który wydawał się księciem, a okazał wypierdkiem.

Objawy:

  • stan ogólnego zapuszczenia typu: ‚Nie golę nóg, a włosy czeszę raz na tydzień”,
  • spluwanie przez lewe lub prawe ramię na widok faceta,
  • stale postępujący przyrost agresywnych zachowań w stosunku do mężczyzn,
  • ślinotok, marszczenie czoła i zaciskanie pięści w mniejszej lub większej styczności z chłopem,
  • rzuty przedmiotami martwymi (najczęściej ciężkimi) w kierunku osobnika płci męskiej,
  • zakup laleczki Voodoo i wbijanie szpil w całą jej powierzchnię (z uśmiechem i obezwładniającym szczęściem na twarzy),
  • w skrajnych przypadkach  myśli o zmianie orientacji seksualnej.


Sposoby leczenia:

  • wysokoprocentowe napoje pochodzenia roślinnego typu: ziemniak, chmiel, pszenica,
  • wielogodzinne maratony filmowe, w których mówią, że „Kopernik była kobietą” („Seksmisja” dla niewtajemniczonych),
  • przyjmowanie pokarmów, w których stężenie ziaren kakaowca znacznie przekracza dopuszczalne normy,
  • poznanie bardziej zaawansowanego pod względem umysłowym osobnika płci męskiej, zwanego mężczyznus idealnus, który należy jednak do gatunków wymierających i spotkanie go na swojej drodze jest mniej prawdopodobne niż Yeti w górach.
  • w bardzo skrajnych przypadkach zażywanie środków halucynogennych, no bo innej rady już nie ma.

     Komisja ds. Kontroli Jakości Mężczyzn i Obserwacji Ich Procesu Rozwojowego, która powołana została w celu walki z wszelkimi osobnikami płci męskiej mającymi negatywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne kobiet informuje, że stale podejmuje czynności monitorujące przebieg relacji damsko-męskich i w razie potrzeby nagłaśnia je na tej oto stronie.

Z poważaniem
Prezes Komisji ds. Kontroli Jakości Mężczyzn i Obserwacji Ich Procesu
Rozwojowego

 

Miało być poważnie, no ale nie wyszło ;P

     Nie wiem… Planowałam Was zadziwić kolejnym poważnym i refleksyjnym tekstem, ale wystąpiły czynniki zakłócające. Owe czynniki prezentują się następująco:

1. Mój przyszły mąż Josh Hartnett wystąpił w reklamie perfum Armaniego. I o ja cie kręcę, jaki on tam jest piękny. Se ten spocik obejrzałam na YouTubie ze 30 tysięcy razy i tylko czekam, aż mnie dadzą jakąś nagrodę za wzrost oglądalności strony.

2. Mój niedoszły mąż Ryan Reynolds hajtnął się niedawno ze Scarlett Johanson, pozbawiając nas tym samym (mnie i jego w sensie) szczęśliwego pożycia w zgodzie i harmonii gdzieś na wzgórzach Holiłud. Ale, jak mawiała moja blogowa siostra Kalcia, co to za facet, co nie umie poczekać na miłość swojego życia, no nie? Niechże więc spada. A Scarlett i tak go puści kantem, gdyż to jest zdzira okropna.

3. Zakupiłam se samoopalacz, ponieważ gdy stawałam ostatnio twarzą przy lodówce, to się obie kolorystycznie zlewały. A że mamy białą lodówkę, to sobie możecie wyobrazić. Tak więc wysmarowałam się tym specyfikiem i mam teraz facjatę w kolorze dojrzałej pomarańczy. Jak nic, mogę stać się twarzą kampanii reklamowej pewnego operatora komórkowego. Orange Go ze mnie bowiem jak marzenie.

4. Przeglądając blogi natknęłam się na dziwną informację na temat Naszej Klasy, a dokładnie na taką, że podobno istnieją ludzie, którzy za niewielką opłatą wypisują niesłychanie pozytywne komentarze pod zdjęciami innych. No wiecie, ktoś kiedyś był bazyl okropny, nikt w szkole go nie lubił, rzucano w niego kredą i zamykano w kiblu, a teraz pod zdjęciem można przeczytać, że on jest super extra hot. I sama informacja specjalnie mną nie wstrząsnęła, bo jak mawiała moja nauczycielka z matmy: „tylko prosta i ludzka głupota nie ma końca”, a bardziej zaintrygowała mnie nazwa osobników wypisujących komentarze za kasę. Czekajcie, no bo jak… Komentowacz? Podpisywacz zdjęciowy? Specjalista do tworzenia iluzji komentarzowej? Technik komentarnik? Podkomentornik zwyczajny (lub nadzwyczajny, w zależności od stopnia zaawansowania)? Wywoływacz zazdrości koleżeńskiej? Wkurwik internetowy? ;P No nie wiem… sami pomyślcie.

A tymczasem bywajcie. :)

Blogowanie, czyli na co to komu…

      Dobra, bo mnie KyokoMai podstępem zmusił do napisania  postu na temat blogowania. Że niby taki łańcuszek, co to jak się go zlekceważy to siedem nieszczęść na człowieka spada i w ogóle. Planowałam udawać, że nie zauważyłam, jak na mnie palcem wskazywał, ale widziałam i mną sumienie targnęło, ażeby coś napisać. Więc także ten… piszę. ;)

„Blogowanie, czyli na co to komu”

      Niektórzy uważają, że pisanie to bloga, to pewna forma prostytucji. Emocjonalnej oczywiście. Że wystawiamy na publiczny widok i „sprzedajemy” nie swoje nadobne ciała, ale duszę. Pozwalamy innym poznać nasze myśli, spostrzeżenia, tajemnice. I gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to faktycznie wiele jest w tym stwierdzeniu prawdy. Siadamy przed komputerem i za pomocą klawiszy (częstokroć zalanych różnorakimi substancjami typu sok bananowy) przelewamy na wirtualny papier to, czego często nie jesteśmy w stanie powiedzieć komuś bezpośrednio. Pozwalamy innym, aby przy pomocy kilku kliknięć myszki weszli do naszego wnętrza i dotarli tam, gdzie w realnym świecie wpuścilibyśmy nielicznych. Emocjonalna prostytucja jakby nie patrzeć. Tylko taka charytatywna, bo bez opłat. Jedynym zyskiem, jaki  trafia nam się za blogową prostytucję, jest możliwość wyrzucenia z siebie wszelkiego typu nużących nas problemów. Wyrzucenia w najbardziej bezpieczny sposób. Anonimowo. Bez patrzenia w oczy. Bez wstydu i skrępowania. Nie widzimy wyrazu twarzy czytających nas osób. W przeważającej większości nie mamy pojęcia jak wyglądają, kim są i jak nas ocenią. „Sprzedajemy się” komuś, kogo prawdopodobnie i tak nigdy nie spotkamy w realnym świecie. Możemy więc powiedzieć tu więcej i szczerzej. No i możemy też porozmawiać z ludźmi w komentarzach. Poznać ich zdanie na dany temat. Niejednokrotnie z tym samym problemem lub tuż po nim. „Wysłuchać” rad i opinii. Czasem pisze się właśnie tylko po to. By móc z kimś porozmawiać. Tak nie patrząc w oczy.
       A historia mojego bloga? Powstał ponad rok temu. Od tak po prostu. Nie chciałam w nim „sprzedawać” siebie. Planowałam napisać kilka tekstów na konkretne tematy i ogólnikowo wyrazić swoje zdanie. Nie planowałam się zwierzać, opowiadać szczegółowo o własnym życiu i pozwalać obcym, aby dotarli do moich myśli. I nawet się nie spostrzegłam, kiedy zaczęłam z coraz większą swobodą opisywać moją egzystencję na tym świecie. Może z wielkim przymrużeniem oka, w głupawym stylu. Czasem tak abstrakcyjnym, że śmiało można byłoby mnie zakwalifikować do szpitala psychiatrycznego. Ale mimo wszystko blog był często pierwszym miejscem, w którym opowiadałam o czymś, o czym jeszcze nie wiedzieli moi najbliżsi.
      Przyznaję, że wiele bardziej intymnych myśli ukrywam za żartobliwym tonem wypowiedzi. Gdzieś pomiędzy zdaniami przekazuję to, czego nie chcę powiedzieć bezpośrednio. Tak mi wygodniej, a może przede wszystkim bezpieczniej. W każdym bądź razie tak lubię i tak chcę. A że średnio jestem reformowalna, więc  przy tym pozostanę.

Kuniec.

P.S. Dziś powagą poleciało, bo chciałam Wam pokazać, żem zrównoważona istota. Jak się wysilę oczywiście. ;D

P.S.2 A bo kutwa zapomniałam! Kto nie miał styczności z „łańcuchem zwierzeń”, którym KyokoMai rzuca w ludzi, to niech się weźmie i napisze. Palcem wskazywać nie będę, ale w razie potrzeby skontroluję. ;)