Lato, lato wszędzie… Tylko kiedy kurna to będzie?

    Chciałabym w tym miejscu wielce przeprosić i jednocześnie wyrazić ogromne wyrazy współczucia najbliższej rodzinie, krewnym, przyjaciołom, znajomym i współpracownikom pewnego biednego ślimaczka, którego przez niczym nieuzasadnioną własną ślepotę wbiłam swoją wielką stopą w ziemię, tym samym na zawsze pozbawiając go żywota w naszym pięknym świecie. Ileż to zabitych planów, nadziei, pomysłów… Ileż niewykorzystanych możliwości… Ileż chwil radości i szczęścia odebranych przez podeszwę japonki wstrętnego ślepego dziewuszyska. No naprawdę…. Ajm sory. ;P
    Ale pogodę mamy do kitu, co nie? Nie wiem, co się dzieje w Naturze, ale najlepiej się nie dzieje, skoro zamiast pięknego słonecznego lata, mamy całkiem do rzeczy konkretną jesień. W rządzie się pierdzieli, w życiu Michała Wiśniewskiego się pierdzieli, to co się dziwić, że i Przyrodzie nie wychodzi. Widocznie biedaczka nie ma szczęścia, jak inni.
    O pogodzie wspomniałam, bo muszę Wam powiedzieć, że ostatnimi czasy jej wpływ na moje życie jest znaczący. A nieco konkretniej mówiąc: za cholerę nic mi się nie chce. Nic a nic. Poczęłam już nawet snuć śmiałe plany, coby zrobić w tej dziedzinie specjalizację. A taki doktorat se pierdyknąć w nicnierobieniu przykładowo. Miałabym szansę na Nobla jak talala, a i jeszcze inne profity by z tego były. Bo kto, jak kto, ale ja NAPRAWDĘ potrafię nic nie robić. No poza oddychaniem i spaniem oczywiście, ale to nie moja wina, że to bezwarunkowe. A właśnie! Spanie… W tym miejscu muszę się otwarcie przyznać, iż zdarzyło mi się ostatnio, że tak powiem, nieco oderwać od nałożonych na mą skromną osobę obowiązków wynikających z tytułu wykonywanej pracy. Że w sensie ucięłam se komara na świetlicy. Na kanapie, gdyż takową posiadam. Przez całe 50 minut go ucinałam, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że w razie nalotu Wiedźmy (czytaj: szefowej) musiałabym się trochę nagimnastykować, aby wyjaśnić tą nieco niezręczną sytuację. Ale było minęło i się jeszcze z pewnością powtórzy. Bo sen to zdrowie i tego się trzymajmy.   
    Boszzz… A już se oczami wyobraźni widziałam, jak rozłożona niczym stęskniona za promykami słońca jaszczurka leżę na leżaku przed domem i poddaję własne ciało wielogodzinnym procesom „opalizacji”. Już widziałam, jak pomykam na plażę i  niczym spragniony wody afrykański słoń rzucam w jej otchłań. Już widziałam, jak ledwo co odziany, umięśniony, naoliwiony, zgrabny, powabny i piękny jak grecki bóg, albo jaki inny Alvaro, mężczyzna podaje mi drinka… a nie, czekajcie, to nie ta fantazja. :P
    Weźcie zadzwońcie do Jarosława Kreta z Telewizji Polskiej, żeby kurna dawał te lato, co?  Bo jak nie, to go dorwę i wówczas skończy tam, gdzie krety zwykle kończą.  ;)

   
   

Bo ja zła kobieta jestem… ;)

    Ahaha… Mówcie na mnie od dziś KONTROWERSYJNA. ;)

    No naprawdę. Ja wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale żeby Onet mój niewinny post o męskich klejnotach polecał i jeszcze na dodatek upychał go do szufladki KONTROWERSYJNE, to przechodzi ludzkie pojęcie. Przecież ja tam zaraz specjalnie kontrowersyjna nie jestem, a o tych męskich walorach cielesnych, to sobie napisałam tylko z tego powodu, że Pudel daje i zabiera. :P
    Pozostając jednak przy temacie…. W ostatnim czasie zarzuca mi się nadmierną ekspresję słowną o zabarwieniu erotycznym, czyli w skrócie ogólnym mówiąc, że paplam non stop o seksie i tym pochodnych (pozdrawiam Luis). Zaiste jest to nieprawdą, gdyż ponieważ ja o tym seksie wcale za dużo nie gadam, a jeno se od czasu do czasu tylko napomknę, że płeć męska brzydka nie jest, no i, co w opisywanym przypadku jest uzasadnione, wskazuję to i owo jako atrakcyjne. A że może nieco ostatnio ze zwiększoną częstotliwością, to też uzasadnione, gdyż gorąco jest i się chłopaki rozbierają. Oczy mam, to patrzę i widzę. No tak, czy nie? ;)
    Ale zobaczcie… Mur berliński runął. ZSRR się rozpadł. Komunizm w Polsce zniesiono. ENRIQUE IGLESIAS SE USUNĄŁ PIEPRZYK. A kobiecie, jak nie wypadało gadać  o seksie, tak nie wypada nadal. I jak sobie biedulka taka jedna machnie post na blogu o nagim Davidzie, to ją zaraz od worka „kontrowersyjna” wrzucają. Heloł. A gdybym tak była facetem i napisała tu odę do gołego damskiego tyłka, to nikt by nawet nie zauważył. No i gdzie tu sprawiedliwość, sami powiedzcie. ;)
    Dobra, a teraz najważniejsze…  DZIĘKI!!! :D WI – DZIA – ŁAM. ;) Jak się okazuje, pomoc internautów w tym kraju jest równie wielka, jak… jak… no ten… prostokąt na zdjęciu Davida. :P
                                                                                                                                                     

P.S. Kurna, tabelek dawno nie było. Czemu nic nie mówicie? ;)