Rzecz o piniądzach będzie miała miejsce ;)

    A mnie dziś z samego rana w telewizorze powiedzieli, że średnia krajowa w Polsce, to wynosi 3 000 zł. I się teraz chciałam publicznie zapytać, kto z tu obecnych zabiera moje pieniądze? Bo żadną tajemnicą nie jest, że na średnią krajową w tym cudownym kraju, to muszą pracować 3 takie Marty, jak ja.  No więc chciałam ponowić pytanie i się zapytać, kto zarabia więcej niż wspomniane 3 kawałki i tym samym mnie pozbawia przysłowiowego chleba.  No? ;)
    W ogóle o pieniądzach dziś wspominam, bo sobie zrobiłam rachunek sumienia i doszłam do wniosku, że ja ze zgromadzeniem jakichkolwiek środków pieniężnych, to mam ewidentne kłopoty. No nie wiem… albo te środki są mi dostarczane w zbyt małych ilościach, albo ja ich w zbyt dużych się pozbywam. Tak, czy siak, od jutra planuję ogłosić bankructwo i zupełnie nie reagować na upominania ze strony siostry o zwrot pieniędzy na zakup dresów, które kupiłam, gdyż myślałam, że mnie na nie stać. A nie stać było, co mówię Wam tu szczerze i otwarcie.
    Boszzz… Dziś dostałam wypłatę, nie? Znaczy wypłatę… Ja na to przywykłam już mówić zapomoga, tudzież jałmużna, a że pracuję w pomocy społecznej, to uzasadnione, nieprawdaż? ;) Tak, czy owak, moja zapomoga, która dziś se jeszcze leży i żyje złudną nadzieją, że pożyje tak  z kilka dobrych dni, jutro zapewne w magiczny sposób zniknie i mówię Wam, David Copperfield przy mnie na tym polu wymięka. Bo mnie się pieniądze w rękach topią, jak kawałek lodu w dłoni beduina popylającego po rozgrzanych w samo południe piaskach Sahary. Albo i szybciej. No takie mam już zdolności, co zrobić.
    Ale ja se pomyślałam, nie? Przecież nie po to ludzie sobie blogi zakładają, żeby żalić się innym i żadnych z tego potem nie czerpać korzyści. Ogólnie więc rzecz biorąc, uprzejmie chciałabym sie zapytać, czy ktoś mógłby ewentualnie wesprzeć radą i pomysłem, jakby tu zrobić, żeby te pieniądze, to jednak mnie się trzymały? Świnka skarbonka z miejsca odpada, bo rozpieprzę ją od razu i żadnych przy tym nie będę miała humanitarnych odruchów. ;)

Goli i bardziej goli ( nie mylić z piłką nożną) ;)

    A dziś na Pudelku (portalu takim, a nie psie) zamieścili nagie zdjęcie piłkarza Davida Beckhama. Znaczy nie do końca nagie było, gdyż w STRATEGICZNYM  miejscu jakaś wredna menda umieściła pokaźnych rozmiarów czarny psia mać prostokąt. Się kuźwa trochę tym faktem zbulwersowałam, ale zaraz doczytałam, że se można kliknąć niżej na niebieściutki  link i tam zobaczyć WSZYSTKO. To kliknęłam. Nie z pobudek jakichś amoralnych, wyuzdanych i perwersyjnych,  tylko ze zwykłej ludzkiej ciekawości i chęci sprawdzenia wiarygodności dziennikarzy Pudelka. :P No.  I jak już sobie kliknęłam,  to po raz kolejny na własnej skórze doświadczyłam słuszności stwierdzenia, że biednemu, to zawsze wiatr w oczy. No bo się cholera spóźniłam! Wszyscy przede mną zdążyli zobaczyć, a mnie owe magiczne zdjęcie usunęli. Dzięki wielkie. Najpierw narobią człowiekowi smaku, a potem kopną w tyłek.
    Pal licho jednak zdjęcie Beckhama (jakktośposiadatodawaćnamaila). Zastanawia mnie zGOŁA inna kwestia. Dlaczego we współczesnym świecie, jakże przecież postępowym, rozwiniętym i ogólnie bardzo do przodu, nagi mężczyzna pojawia się w mediach (a u niektórych również w życiu – przyp. red) nieporównywalnie rzadziej niż naga kobieta? Przecież mężczyzna to też jakby nie patrzeć człowiek. W dodatku u niego też jest co pokazać. Dlaczego więc zewsząd atakują nas tysiące zdjęć i obrazków gołych panienek, a gdy biedna Marta leci przez Pudelka, żeby sobie tylko raz jeden przecież spojrzeć przez sekund trzy na nagiego Davida, to jej zdjęcie usuwają, bo rzekomo niemoralne? No przepraszam bardzo, a nagie biusty Ewy Sonnet i Pameli Anderson, to niby są już moralne? Oczywiście, że są tak samo moralne/niemoralne (podkreślić dla siebie właściwe), jak klejnoty rodzinne Davida i skoro nie wolno pokazywać jednych, to drugich też się nie powinno. No tak przecież nakazuje logika i zwykła ludzka uczciwość, co nie? ;)
    A tak poza tym, to wszystko u mnie w porządku. Znaczy można byłoby z tym stwierdzeniem nieco polemizować, ale co będę tu jakieś brudy wywlekała.  Załóżmy, że jest ok. Trochę mi może tylko smutno, gdyż Włochy wczoraj odpadły z Mistrzostw, a tajemnicą żadną nie jest, że ich koszulki szczególnie były seksowne. No ale jak już wcześniej wspominałam – biednemu, to zawsze wiatr w oczy… ;)

Polacy, nic się nie stało… ;P

    Taaa… Już za 4 lata Polska mistrzem świata….

    To o czym ja dziś chciałam…. No o tym właśnie. O piłce kopanej, zwanej przez innych nożną. Bo muszę Wam powiedzieć, że ja się tym sportem fascynuję w stopniu znacznym. A gdybym już na szczerość się wysilić musiała, to przyznaję, że tym, co mnie w owym sporcie pociąga i przed ekran telewizora w szczególności namiętnie przyciąga są ONE. Koszulki. Tak, koszulki naciągnięte na młode, jędrne ciała biegające po boisku w sobie tylko znanym celu. No bo bądźmy ze sobą szczerzy… Którą kobietę obchodzi, ile tam bramek sobie te chłopaki nastrzelają? Którą kobietę obchodzi spalony, karny i aut? No którą? Żadną. Nas przede wszystkim interesuje, czy Cristiano Ronaldo, Alessandro Del Piero oraz Artur Boruc mają babę (albo baby raczej, no bo przecież nie jedną wspólną), czy są może stanu wolnego. A bo to nóż widelec, jak nam te stadiony, autostrady i hotele wybudują do 2012, się poszczęści, co nie? ;)
    Ale ja o tych koszulkach przecież miałam… Jak ostatnim razem sobie oglądałam mecz, w którym grali niebiescy z pomarańczowymi, to oczu nie mogłam oderwać od urody wyżej wspomnianych. Bo to trzeba przyznać otwarcie, że producenci odzieży sportowej poszli nam kobietom na rękę i poubierali chłopaków w obcisłe koszulki. I oczywiście bardzo dobrze zrobili, bo co miałybyśmy innego oglądać? No przecież nie jakieś gole, co nie? No. A że chłopaki wyjątkowo dorodne porosły, to popatrzeć jest na co i te 90 minut zleci w oka mgnieniu.
    W ogóle będąc w temacie piłki nożnej, to muszę Wam powiedzieć, że strasznie jestem zdziwiona narzekaniami na naszą narodową reprezentację. No bo przepraszam bardzo, ale ja oglądałam mecz Polska – Niemcy i gdyby mnie cięli wzdłuż i wszerz, to i tak się zaprę i powiem, że na własne oczy widziałam, jak Polak strzelał tam dwie bramki. Się Podolski zwał. Łukasz w dodatku. To po co ta cała afera, to nie wiem. :P
    A na koniec chciałam jeszcze tylko zdementować pogłoski, które rozsiewa mi w komentarzach KMK i WWWA (jenyś, jakimiś szyframi walą w tych nickach ;) )… Nie gram w polskiej reprezentacji narodowej, gdyż wątpliwe jest, aby trener Leło był zadowolony z zawodnika, który po przebiegnięciu połowy boiska pada ryjem na murawę, a następnie ląduje na intensywnej terapii podłączony do respiratora, bo mu powietrza zabrakło. ;)